..........ten blogger poświęciłem całej mojej pasji, czyli temu wszystkiemu co przewija się przez całe moje życie, futbol ale nie tylko ten za wielkie pieniądze, ale w każdym wykonaniu, poprzez ligi amatorskie, młodzików, juniorów,kobiety do tych najlepszych i nie tylko na krajowym podwórku.........tutaj znajdziecie mecze od czasu skończenia mojej karencji, wcześniejsze mecze w innym miejscu, choć też nie wszystkie :-)

sobota, 9 maja 2026

(37) BKS STAL - Góral Istebna

V liga południowa
                                                  

1:0 DUŚ 50'
2:0 MICHAŁEK  60'
3:0 ŁOŚ  75'
4:0 KOZIOŁ  85' k

BKS STAL: DYDUCH - BIELA, DUŚ, PORĘBSKI, WALICZEK (80 min. GEMBALA), MICHAŁEK, ŁOŚ (80 min. DUDAJEK), LEGBO (65 min. MATVIEIENKO), KOZIOŁ, DOKUDOWIEC ( 84 min.Olma), BIEL.

To miał być mecz o wszystko i tak go nazwaliśmy. Po pierwszej połowie trudno jednak było o spokój. Nasza drużyna grała naprawdę dobrze, stwarzała sobie kolejne znakomite okazje, ale piłka uparcie nie chciała wpaść do siatki. Było sporo emocji i nerwów, bo wszyscy zdawali sobie sprawę, jak ważne jest to spotkanie. Na szczęście w przerwie Trener Juraj najwyraźniej doskonale "ustawił celowniki" swoim zawodnikom. To co wydarzyło się po zmianie stron, było prawdziwym koncertem skuteczności. Strzelanie rozpoczął Mariusz, dając drużynie upragnione prowadzenie. Kilka minut później na listę strzelców wpisał się Paweł. Ach Ci nasi obrońcy, nie tylko potrafili dzisiaj dobrze wykonywać swoje zadania w defensywie, ale potrafią też skutecznie zaatakować i zdobywać ważne bramki. Gdy rywal był już na deskach, do głosu doszli pomocnicy. Najpierw trafił Darek, a następnie Paweł wykorzystał rzut karny, ustalając wynik na bardzo efektowne 4:0. Szkoda tylko że na stadionie nie ma tablicy świetlnej, zdjęcie z takim rezultatem wyglądało by bardzo imponująco. To jednak nie koniec okazji, nasz zespół miał jeszcze kilka znakomitych sytuacji, aby podwyższyć wynik. Tym razem zabrakło odrobiny szczęścia, zimnej krwi lub po prostu boiskowego szczęścia.
Na taki moment czekaliśmy bardzo długo. Po końcowym gwizdku wszyscy piłkarze i zebrani kibice mogli wreszcie wspólnie świętować i głośno zaśpiewać. 
        KTO WYGRAŁ MECZ !!!
        STAL !!!
I oby takich sytuacji było więcej.
Oczywiście goście również mieli sytuacje, ale u nas był Filip w bramce.
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz