..........ten blogger poświęciłem całej mojej pasji, czyli temu wszystkiemu co przewija się przez całe moje życie, futbol ale nie tylko ten za wielkie pieniądze, ale w każdym wykonaniu, poprzez ligi amatorskie, młodzików, juniorów,kobiety do tych najlepszych i nie tylko na krajowym podwórku.........tutaj znajdziecie mecze od czasu skończenia mojej karencji, wcześniejsze mecze w innym miejscu, choć też nie wszystkie :-)

środa, 2 września 2026

(57) BKS STAL - GLKS Wilkowice

V liga południowa 
                      

 1:2 BIELA 81'
 2:2 PYTEL 90' Karny

BKS STAL: SYC - KOCEMBA, PYTEL, DUŚ, BIELA, WŁODARCZYK (60 min. PISZCZEK), GEMBALA, LEGBO, M.DOKUDOWIEC, PAUL (86 min. BROTOJ), LORANC (86 min. KUŚMIERCZYK)

Pierwszy mecz w roli gospodarzy i chyba wszyscy, którzy pojawili się na stadionie, liczyli, że zobaczymy zwycięstwo. Niestety, nasi piłkarze pokazali nam to, czego nieraz kibice przez cały sezon nie zobaczą. A więc był nieraz całkowity chaos, zresztą w wykonaniu obu drużyn. Momentami ciężko było zrozumieć, co właściwie dzieje się na boisku i jaki był pomysł na rozegranie kolejnej akcji. Podania zaskakiwały nie tylko podającego ale również tego, do kogo była kierowana piłka. No a rzuty wolne to już osobna historia i prawdziwy majstersztyk. Takich cudów chyba dawno nikt nie widział. Zamiast stworzyć zagrożenie pod bramką przeciwnika, momentami można było odnieść wrażenie, że najważniejsze jest, aby piłka poleciała w jakimkolwiek kierunku. Niektórzy kibice głośno  zastanawiali się nawet, czy ta drużyna wspólnie trenuje.
Nie ma jednak co ukrywać, że było również ostatnie dziesięć minut spotkania, które całkowicie zmieniły jego obraz. Nagle pojawiła się walka, większe zaangażowanie i przede wszystkim wiara, że ten mecz można jeszcze odwrócić. Przy odrobinie większego spokoju, pomyślunku i przede wszystkim umiejętności ten mecz mógł nawet zakończyć się naszym zwycięstwem. Niestety, samo dobre ostatnie dziesięć minut to zdecydowanie za mało, żeby po końcowym gwizdku kibice mogli być zadowoleni. Szkoda, bo był to pierwszy mecz w roli gospodarzy i można było liczyć na znacznie więcej. Przed własną publicznością powinno zostawić się na boisku wszystko od pierwszej do ostatniej minuty, a nie dopiero wtedy, gdy sytuacja zaczyna wyglądać naprawdę źle i trzeba ratować wynik.
Na szczególne słowa uznania zasługują natomiast młodzi Kibice, którzy praktycznie przez całe spotkanie głośno wspierali swoją drużynę i nie zważali na aktualny wynik. Był doping, była wiara i było zaangażowanie, którego momentami na boisku wyraźnie brakowało. I właśnie dlatego szkoda, że piłkarze nie potrafili odwdzięczyć się im znacznie lepszym występem. Już w sobotę kolejny mecz zagramy jako gospodarze, z przeciwnikiem w naszym zasięgu, ale warunek to lepsza gra przez dziewięćdziesiąt minut.
bilet: 10 zł